wtorek, 16 grudnia 2014

II. Ból

    - ZRAŃ MNIE MÓWIĄC PRAWDĘ , ALE NIGDY NIE PRZEPRASZAJ KŁAMIĄC
~Aska
SAKURA
Debil...Idiota...Kretyn ! Co on sobie myśli ?! Biegłam korytarzem trzymając się dłonią za usta. Jenyy ale on ma słodkie miękkie usta. Uśmiechnęłam sie do własnych myśli.
   - Nie. Stop . O czym ty myślisz ? -  Mruknęłam zatrzymując się
   - Ej zobacz. Ona gada do siebie ? - Odwróciłam się patrząc smutnym wzrokiem na jakąś pierwszoklasistkę.
   - Haru nie patrz się na nią. To psychopatka, która jak się wkurzy potrafi zabić.- Opuściłam dłoń w dół wraz z głową.
   - Psychopatka  powiadasz ? - Mruknęłam i ruszyłam na szkolny dach.
   - Morderczyni...
   - Durna landryna.
   - Po co ona w ogóle istnieje ?
   - Czemu jej nie zamkną ?
   - Chciała bym aby  zniknęła z naszego życia... - Oczy zaczęły mi łzawić a obraz rozmazywać. Czemu oni chcą tak bardzo mojego zniknięcia ?
MAM CI POKAZAĆ DLACZEGO ?
Zatrzymałam się rozglądając po bokach.
   - Kto to powiedział ?
JA.
   - Czyli kto ?
SAKURA, JESTEM TOBĄ...
   - Co ?
CHCESZ ZOBACZYĆ CZEMU CIĘ NIENAWIDZĄ ? CHCESZ ODBLOKOWAĆ MOMENTY Z TWOJEGO ŻYCIA, KTÓRE CHCIAŁ USUNĄĆ MÓZG ? CHCESZ WIEDZIEĆ CO ZROBIŁAŚ ? 
 -  Co zrobiłam ? - Wyszłam przez drzwi prowadzące na dach. Usiadłam pod barierką i przymknęłam powieki.
   - Pokarz mi - Szepnęłam.
Widziałam małą dziewczynkę, miała na sobie krótkie czarne spodenki i czerwona bluzę z kapturem, który zasłaniał jej twarz. Stala nad czymś  i cicho szlochała. Do okoła było ciemno nie widziałam nawet własnej dłoni, podeszłam bliżej dziewczynki. Widziałam jej twarz ubrudzona krwią, krótkie różowe włosy i duże zielone oczy. To ja.
 Pomyliłam się...
Nie płakałam tylko śmiałam się. Młodsza wersjamnie podniosła dłoń, w której widniał wielki odłamek szkła 
   - Zrobiłam to. Naprawdę to zrobiłam ! -  Psychopatyczny śmiech rozniósł się ehem po próżni.
     - Co zrobiłaś ? -  Zapytałam przerażona. Młodsza wersja mnie uśmiechnęła się słodko i ztarła rękawem bluzy resztki krwi z twarzy.
    - Zabiłam - Tyle wystarczyło abym zaczęła rozumieć gdzie jestem. Kuchnia w moim rodzinnym domu..Podeszłam bliżej patrząc na dwa ciała po dnogami dziewczynki.
JEDEN
DWA
TRZY
CZTERY
PIĘĆ
SZEŚĆ
Sześć sekund.
Tyle mi zajęło zanim zrozumiałam w czyjej krwi stoję.
    - Mama ? Tata ? - Podbiegłam do martwych rodziców.
   - Coś ty narobiła ?! - Krzyknęłam patrząc z nienawiścią na....mnie
   - Uratowałam nas...- Moja replika opuściła dłonie a z twarzy zszedł uśmieszek.
   - Mamusiu ? - Dziewczynka podbiegła do matki nie zważając na to w jakim stanie się znajduje.
   - Tatusiu ? Czemu leżycie na podłodze ? - Moje oczy zaszły mgłą a ja sama przypomniałam sobie wszystko....
   - Sa ku ra ! - Głośny krzyk do ucha spowodował mój powrót na ziemię. Uniosłam powieki patrząc na postać nade mną. Długie czarne włosy zsunęły mu się z ramion na moją twarz.
   - Itachi-sensei - Usiadłam aby lepiej widzieć nauczyciela.
   - Czemu płaczesz ? - Ze zdziwieniem obserwowałam jak dłoń bruneta ląduje na moim policzku. Ma takie duże ciepłe dłonie...
   - Pamiętam...  - Tyle wystarczyło aby w czarnych oczach przyjaciela zabłysła nutka bólu.
   - Ohh Sakura - Szepnął - Choć no do mnie... - Z wdzięcznością wtuliłam się w ramiona Uchihy.
   - Sensei - Zaszlochałam. - Ja pamiętam. To tak boli... - Ukryłam twarz w jego marynarce .
   - Ciii. Spokojnie słońce. Już wszystko dobrze. - Jak dobrze ? Ja ich zabiłam ! Pamiętam co stało się potem...przyszedł Saso i zabrał mnie z stamtąd. Później było dużo przesłuchań i badań lekarskich aż w końcu stwierdzono u mnie rozdwojenie jaźni. Pięć lat w białym pokoju o wymiarach cztery na cztery . Tyle mi zajęło dochodzenie do siebie, z wesołej dziewczynki zmieniłam się w cichą szarą myszkę, odpychałam od siebie każdego z kim łączyły mnie głębsze relacje. Jedynie Itach i Sasori zostali przy mnie... tak bardzo chcę mieć kogoś komu będę mogła się wyżalić i nie zostać uznana za wariatkę....ohhh Naruto  czy twój powrót zwiastuje dla mnie leprze jutro ? Westchnęłam trzęsącym się jeszcze z emocji głosem.
   - Sensei ?
   - Aj ! Sakurcia. Nie mów sensei, czuję się staro - Zaśmiałam się z Uchihy.
   - Ale ty jesteś stary - Pokazałam mu język i wyswobodziłam się z uścisku.
   - Mam dopiero 22 lata - Rzucił  z wyrzutem.
  - Nuuuda  - Mruknęłam pokazując kciuka w dół. Zaśmialiśmy się szczerze.
   - No. To co z tym koncertem ? - Poprawił się siadając przede mną  mimo tego że niecały metr od nas stoi stara ławka.
   - Czemu mam zastąpić skorpiona ? - Uchiha zmrużył zabawnie powieki.
   - Bo inaczej powiem Sasuke o pocałunku twoim i Uzumakiego -  Zadziorny uśmieszek wkradł się na jego usta.
   - Nie zrobisz tego  - Zaprzeczyłam nerwowo.
   - To co ? Zagrasz ? - Uch ! Brzask od dawna gra w takim składzie jakim jest. I niestety mój ,,kochany" braciszek Sasori zrobił sobie coś w łapkę i ja mam go zastąpić JA !  bo nikt się nie zorientuje prawda ??
   - A mam wybór ? -  Pytam retorycznie.
   - Jeśli znajdziesz nam gitarzystę, który zna nasze kawałki i jest na tyle odważny aby wyjść na scenę z nami to nie będziesz musiała...i od razu mówię. Inuzuka idzie wtedy na randkę z Hinatką - uh !! On zawsze potrafi popsuć mi plany.
   - Znajdę kogoś ! - Uchiha uśmiechnął się pobłażliwie wstając.
   - Powodzenia  -  I wyszedł, tak po prostu. Powoli podniosłam się z ziemi otrzepując spudnicę. Rozejżałam się do okoła. Ciemno... Ile ja tu jestem ? Wyjęłam tefon ze stanika i sprawdziłam godzinę. 22:58 O kurcze. Ale się zasiedziałam ! Schowałam smartfona z powrotem i ruszyłam ku wyjściu z budynku. Szkoła nocą jest ciemna, zimna i ewidentnie przerażająca. Minęłam  bibliotekę, stołówkę i klasę muzyczną . Przystanęłam słysząc czyjś męski głos. Oczarowana przyległam plecami do ściany... Kto ma taki cudowny głos ? Moje serce przyspieszyło w momencie refrenu. Prawie zemdlałam ! Boże ! Zakochałam się w kimś jedynie po głosie. Robię się żałosna. A może jednak mam szanse u takieto wokalisty ?  Sakura nie oszukuj się. Ty już nie masz szansy na leprze życie.
   - Haruno - Przerwałam moje rozmyślenia patrząc na znienawidzoną przeze mnie osobę.
   - Uchiha - Warknęłam z jadem  - Spływaj z tąd - Na twarzy Sasuka zawitał drwiący uśmieszek. Podszedł kilka metrów i nachylił się drażniąc oddechwm moją skórę.
   - Do zobaczenia, Sakuro - Szepnął dotykając ustami mojej szyi. Odskoczyłam od niego jak opażona wpadając na drzwi od sali. Brunet zaśmiał się głośno i odszedł. Odetchnęłam z ulgą. Postawiłam dwa kroki w przód i usłyszałam jak drzwi za mną się otwierają. Poczułam ciepło na plecach bijące od drugie osoby oraz udeżył we mnie mocny zapach męskich perfum. Drogich perfum.
   - Sakura - Moje imie wypowiedziane tym aksamitnym głosem było jak miód na moje zbolałe od cało dziennych drwin uszy. Odwróciłam sie aby sprawdzić do kogo należy tak barwna tonacja głosu. O Cholera.....spojżałam w górę aby się upewnić co do moich przekonań. Oczami odnalazłam błękit tęczówek i blond włosy.
   - Naruto.....
Od Autora - no i to by było na tyle w tym oto rozdziale. Przepraszam za długą nieobecnoś ale koleżanka wena się na mnie obraziła i uciekła (*_*') rozdział krutki ale teraz będą tylko takie za to mam nadzieję, że szybciej :) no więc Wsołych Świąt i Szczęśliwego nowego od Youi ;) bay