Sakura
Biegłam przed siebie nie zważając na ranne stopy twożące krwawe ślady za mną. Nie mogę w to uwierzyć. Sasori za pół roku mnie zostawi...ale obiecał ! Mimo głośnego szlochu jaki wyrwał się z mojego gardła parłam na przód. W jedyne miejsce gdzie mogę o wszystkim zapomnieć, w miejsce gdzie wszystko się zaczęło a jednocześnie zakończyło. Przystanęłam podnosząc głowę.
- To tu - Szepnęłam. Tak. To ten plac zabaw, na którym poznałam Naruto i Sasuke, a takrze to samo miejsce, w którym się rozstaliśmy. Trzęsącymi się dłońmi otarłam lecące łzy. Podeszłam do starej wiatki, która już od dawna powinna zostać rozebrana. Usiadłam na zbitych dwóch deskach służacaych za ławkę. Rozejżałam się, stary zardzewiały płot odgradzający plac od lasku ciągnącego się w koło, stare dwie chuśtawki i resztki zjeżdzalni.
- Nic się nie zmieniło prawda ? - Usłyszałam drwiący głos byłego przyjaciela. Opuściłam głowę w dół aby nie zauważył moich łez.
- Co tu robisz ? - Mruknęłam nieprzyjaźnie. Brunet westchnął głośno i stanął przede mną. Widziałam jego stare i nieco zdarte glany, prawie siłą powstrzymywałam się od podniesienia na niego wztoku.
- Mieszkam nie daleko a tędy znacznie szybciej się dostać do mojego domu niż główną. A ty co tu robisz ? - Zakpił. Znowu oczy mi się załzawiły a szloch utknął w gardle.
- Uciekam - Nie wiem jak wygląda jego wyraz twarzy ale skoro ja wyczułam we własnym głosie strach i roztrzęsienie musiał mieć niezły ubaw.
- Sakura. Popatrz na mnie. - Jego głos drastycznie się zmienił, z zimnego i ociekającego kpiną tonu mogłam wyczuć nutkę wspuczucia ? Zaprzeczyłam gwałtownie ruchem głowy i dosisnęłam dłonie do ust. Nie pokaże ci swoich łez. Nie teraz Uchiha. Sasuke westchnął i ukucnąl przede mną.
- Zachorujesz - Rozszeżyłam oczy czując ciepły materiał na nagich ramionach. Podniosłam gwałtownie głowę natrafiając na to chłodne spojenie.
- Co się stało ? - Brunet położył duże ciepłe dłonie na moich trzęsących się z zimna kolanach. Przyjemne ciepło rozeszło sie po moim ciele.
- Co ci do tego ? - Waknęłam. Położył jedną dłoń na moich i odciągnął je od ust.
- Sakura. To, że jestem dla ciebie nie miły i arogancki nie znaczy, że się nie martwię. Nie rób ze mnie aż takiego dupka, który nie przejmuje się losem starych przyjaciół - Lekki uśmiech zawitał na jego ustach. Ten Sasuke był całkowitym przeciwieństwem tego co prezentuje w szkole i znacznie bardziej mi się podoba...
- A ale przecież ty mnie nie lubisz - W momencie gdy wstał odbierając ostatnie źrudło ciepła moje ciało zareagowało samo. Wyciągnęłam dłoń łapiąc za rękaw jego bluzy. Spojżał na mnie zdziwiony. Ha !
Haruno 1 : Uchiha 0
Jeśli myślałam, że wyraz jego zdziwionej twarzy jest najleprzym co mnie spodkało to nie wiem jak opisać co działo się w moim wnętrzu w tym momencie. Aktualnie tkwiłam w szerokich ramionach Uchihy prawie się w nich topiąc. Drgawki automatycznie ustały a całe moje ciało odpowiedziało gwałtownym wtuleniem się w Sasuke.
- Na sto procant będziesz chora - Ciepły oddech na karku spowodował gwałtowny dreszcz. Jak cieplutko i dobrze. Mruknęłam coś niezrozumianego i wtuliłam się bardziej mając nadzieję, że ogrzeje się mocniej.
- Chodź do mnie. Napijesz się czegoś ciepłego - Nim zdążyłam zaprotestować tkwiłam w ramionach Sasuke.
- Uchiha puść mnie - Syknęłam wyrywając się.
- Spokojnie, bo się zmęczysz... - Mruknął dociskając mnie mocniej. Nie miałam siły odpowiedzieć w ciepłych i silnych ramionach bruneta czułam się bezpiecznie ale i tak nie lepiej niż u Uzumakiego. Moja głwa sama opadła na klatkę Sasuke a powieki stały się dziwnie ociążałe...
~•*•~
Naruto
Dźwięk dzwonka przerwał moje nawoływania i szaleńczy bieg. Melodia piosenki The Offspring : You're gonna go far kids doszła do refrenu nim znalazłem wygrzebałem z tylniej kieszeni telefon i w miarę wyrównałem oddech.
- Halo - Wysapałem do słuchawki nie patrząc kto dzwoni.
- Chyba mam twoją zgubę - Po drugiej stronie zabrzmiał niski lekko ochrypły głos Sasuke...
- Moje co ?
- No Haruno - Mruknął. Wypuściłem z ust masę powietrza. Nic jej nie jest...
- Możesz mi powiedzieć co ona u ciebie robi ? - Warknąłem. O ile pamięć mnie nie myli to Sasuke i Sakura nie są w dobrych stosunkach.
- Spokojnie. Twoja przyjaciółeczka jest cała...
- Nasza -Przerwałem.
- Twoja - Uchiha dał nacizk na ten wyraz i kontynuował. - Znalazłem ją na placu to przygarnąłem. - Miałem ochotę warknąć.
- Ona jest człowiekiem więc nie uprzedmiotowuj jej - I pdoszę. Jednak warknąłem. Kurde jak razowy lablador jakiś.
- Tak tak, jasne, to przyjdziesz po nią czy mam ja odprowadzić do akademika ?
- Kurwa Sasuke ! Jebne ci zaraz ! Do jasnej cholery rozwiąż mnie i oddaj mój stanik ! - Zdębiałem słysząc głoz Sakury. Stanik ? Jaki stanik ? Jej ? Skąd go do cholery nasnej ma Uchiha ? Związana ? bez stanika ? co kurwa !?
- Zpokojnie malutka nie wierć się tak bo będziesz miała zaczerwionione nadgarstki. - Wciągnąłem masę powietrza w płuca.
- Czemu Sakura nie ma stanika? - Mój głos stał się zimny i beznamietny.
- Hohoho Uzumaki, przystopuj. Nie jara mnie chora psychicznie dziewczyna której leki przestały działać. Sama się rozegrała a potem bum. Z dupy rzuciła się na mnie i zaczęła dusić, to ją związałem. Założyłem jej moją koszulkę, nie jest naga - Wypuściłem powietrze szarpiąc za końcówki włosów.
- Zaraz będę.
✌✌✌✌✌
Jestem w szoku że tak długo mnie nie było, jednakże Youi powraca i znów pisze ;3

