środa, 18 lutego 2015

V. ,,Nie rób ze mnie aż takiego dupka "

Sakura

Biegłam przed siebie nie zważając na ranne stopy twożące krwawe ślady za mną. Nie mogę w to uwierzyć. Sasori za pół roku mnie zostawi...ale obiecał ! Mimo głośnego szlochu jaki wyrwał się z mojego gardła parłam na przód. W jedyne miejsce gdzie mogę o wszystkim zapomnieć, w miejsce gdzie wszystko się zaczęło a jednocześnie zakończyło. Przystanęłam podnosząc głowę.
    - To tu - Szepnęłam. Tak. To ten plac zabaw, na którym poznałam Naruto i Sasuke, a takrze to samo miejsce, w którym się rozstaliśmy. Trzęsącymi się dłońmi otarłam lecące łzy. Podeszłam do starej wiatki, która już od dawna powinna zostać rozebrana. Usiadłam na zbitych dwóch deskach służacaych za ławkę. Rozejżałam się, stary zardzewiały płot odgradzający plac od lasku ciągnącego się w koło, stare dwie chuśtawki i resztki zjeżdzalni.
   - Nic się nie zmieniło prawda ? - Usłyszałam drwiący głos byłego przyjaciela. Opuściłam głowę w dół aby nie zauważył moich łez.
   - Co tu robisz ? - Mruknęłam nieprzyjaźnie. Brunet westchnął głośno i stanął przede mną. Widziałam jego stare i nieco zdarte glany, prawie siłą powstrzymywałam się od podniesienia na niego wztoku.
   - Mieszkam nie daleko a tędy znacznie szybciej się dostać do mojego domu niż główną. A ty co tu robisz ? - Zakpił. Znowu oczy mi się załzawiły a szloch utknął w gardle.
   - Uciekam - Nie wiem jak wygląda jego wyraz twarzy ale skoro ja wyczułam we własnym głosie strach i roztrzęsienie musiał mieć niezły ubaw.
   - Sakura. Popatrz na mnie. - Jego głos drastycznie się zmienił, z zimnego i ociekającego kpiną tonu mogłam wyczuć nutkę wspuczucia ? Zaprzeczyłam gwałtownie ruchem głowy i dosisnęłam dłonie do ust. Nie pokaże ci swoich łez. Nie teraz Uchiha.  Sasuke westchnął i ukucnąl przede mną.
   - Zachorujesz - Rozszeżyłam oczy czując ciepły materiał na nagich ramionach. Podniosłam gwałtownie głowę natrafiając na to chłodne spojenie.
   - Co się stało ? - Brunet położył duże ciepłe dłonie na moich trzęsących się z zimna kolanach. Przyjemne ciepło rozeszło sie po moim ciele.
    - Co ci do tego ? - Waknęłam. Położył jedną dłoń na moich i odciągnął je od ust.
   - Sakura. To, że jestem dla ciebie nie miły i arogancki nie znaczy, że się nie martwię. Nie rób ze mnie aż takiego dupka, który nie przejmuje się losem starych przyjaciół - Lekki uśmiech zawitał na jego ustach. Ten Sasuke był całkowitym przeciwieństwem tego co prezentuje w szkole i znacznie bardziej mi się podoba...
   - A ale przecież ty mnie nie lubisz - W momencie gdy wstał odbierając ostatnie źrudło ciepła moje ciało zareagowało samo. Wyciągnęłam dłoń łapiąc za rękaw jego bluzy. Spojżał na mnie zdziwiony. Ha !

Haruno 1 : Uchiha 0

Jeśli myślałam, że wyraz jego zdziwionej twarzy jest najleprzym co mnie spodkało to nie wiem jak opisać co działo się w moim wnętrzu w tym momencie. Aktualnie tkwiłam w szerokich ramionach Uchihy prawie się w nich topiąc. Drgawki automatycznie ustały a całe moje ciało odpowiedziało gwałtownym wtuleniem się w Sasuke.
   - Na sto procant będziesz chora - Ciepły oddech na karku spowodował gwałtowny dreszcz. Jak cieplutko i dobrze. Mruknęłam coś niezrozumianego i wtuliłam się bardziej mając nadzieję, że ogrzeje się mocniej.
   - Chodź do mnie. Napijesz się czegoś ciepłego - Nim zdążyłam zaprotestować tkwiłam w ramionach Sasuke.
   - Uchiha puść mnie - Syknęłam wyrywając się.
   - Spokojnie, bo się zmęczysz... - Mruknął dociskając mnie mocniej. Nie miałam siły odpowiedzieć w ciepłych i silnych ramionach bruneta czułam się bezpiecznie ale i tak nie lepiej niż u Uzumakiego. Moja głwa sama opadła na klatkę Sasuke a powieki stały się dziwnie ociążałe...

~•*•~

Naruto

Dźwięk dzwonka przerwał moje nawoływania i szaleńczy bieg. Melodia piosenki The Offspring : You're gonna go far kids doszła do refrenu nim znalazłem wygrzebałem z tylniej kieszeni telefon i w miarę  wyrównałem oddech.
   - Halo - Wysapałem do słuchawki nie patrząc kto dzwoni.
   - Chyba mam twoją zgubę - Po drugiej stronie zabrzmiał niski lekko ochrypły głos Sasuke...
   - Moje  co ?
   - No Haruno - Mruknął. Wypuściłem z ust masę powietrza. Nic jej nie jest...
   - Możesz mi powiedzieć co ona u ciebie robi ? -  Warknąłem. O ile pamięć mnie nie myli to Sasuke i Sakura nie są w dobrych stosunkach.
    - Spokojnie. Twoja przyjaciółeczka jest cała...
  - Nasza -Przerwałem.
   - Twoja - Uchiha dał nacizk na ten wyraz i kontynuował. - Znalazłem ją na placu to przygarnąłem. -  Miałem ochotę warknąć.
   - Ona  jest człowiekiem  więc nie uprzedmiotowuj jej - I pdoszę. Jednak warknąłem. Kurde jak razowy lablador jakiś.
   - Tak tak, jasne, to przyjdziesz  po nią czy mam ja odprowadzić do akademika ?
   - Kurwa Sasuke ! Jebne ci zaraz ! Do jasnej   cholery rozwiąż mnie   i oddaj mój stanik ! - Zdębiałem słysząc głoz Sakury. Stanik ?  Jaki stanik ? Jej ? Skąd go do cholery nasnej ma Uchiha ? Związana ? bez stanika ? co kurwa !?
   - Zpokojnie malutka nie wierć się tak bo będziesz miała zaczerwionione  nadgarstki. - Wciągnąłem masę powietrza w płuca.
- Czemu Sakura nie ma stanika? - Mój głos stał się zimny i beznamietny.
- Hohoho Uzumaki, przystopuj. Nie jara mnie chora psychicznie dziewczyna której leki przestały działać. Sama się rozegrała a potem bum. Z dupy rzuciła się na mnie i zaczęła dusić, to ją związałem. Założyłem jej moją koszulkę, nie jest naga - Wypuściłem powietrze szarpiąc za końcówki włosów.
- Zaraz będę.

✌✌✌✌✌

Jestem w szoku że tak długo mnie nie było, jednakże Youi powraca i znów pisze ;3

sobota, 14 lutego 2015

IV. Prawda


                       Sakura

Szłam ze spuszczoną głową w dół i podziwiałam swoje jakrze interesujące w tym momencie buty. To co miało miejsce kilka minut temu tak mną wstrząsnęło, że nadal byłam w szoku. Boże...co ja zrobiłam. Przecież gdyby nie Itachi mogłabym go zabić. Najgorsze jest to, że nie miałam pojęcia co robię... Co prawda Uzumaki powiedział, że nie pozwoli mi znowu odejść, ale sądzę, że będzie lepiej gdy nic mu nie będzie zagrażać...
             - Aaaaa! - Krzyknęłam łapiąc się za głowę czym zwróciłam uwagę chłopaków idących obok.
               - Sakura wszystko dobrze ? - Naruto niepewnie położył swoją dużą dłoń na moim ramieniu. Nie ! Nic nie jest dobrze ! Dwadzieścia minut temu byłam gotowa cię zabić. A ty jesteś dla mnie cholernie ważny !
             - Tak - Mruknęłam puszczając dłonie w zdłuż ciała. Uchiha westchnął głośno i ruszył przodem wychodząc z parku. A co on właściwie robił w pobliżu fabryk ? Zmarszczyłam brwi ruszając za nim.
               - Dzięki - Usłyszałam nruknięcie Blondyna, który stał dalej. Nikły uśmiech zawidniał na mojej twarzy.
            - Ej młocie. Nie zostawaj w tyle - Naruto zaśmiał się głośno doganiając mnie. Jego twarz ozdabiał szczery uśmiech, kto by pomyślał, że groziło mu niebezpieczeństwo. Jedynie sine odciski na jego szyi pozostawiają dużo do namysłu.
          - Wiesz byłem dzisiaj z Kibą na treningu. Nazwał mnie niekompetentną małpą z blond kłakami bo jestem lepszy w robieniu wsadów - Błękitnooki zaśmiał się poprawiając mi tym humor.
          - Potem poszedłem do pokoju, który jak się okazuje mam z tym debilem, którego nie było i chciałem wziąć prysznic. To się rozebrałem i wszedłem do kabiny. Wyobraź sobie to, że ja się odwracam a tam nagi Kiba z mydłem w jednej dłoni i gąbką w drugiej. - Przerwał mu mój śmiech. O matko. Wyobraziłam to sobie Hahaha!
            - To jeszcze nie koniec. Tak mi się głupio zrobiło, że palnąłem coś w stylu ,Umyć ci plecki ? ' - Teraz to on się zaśmiał - Jego mina ! Hahahaha bezcenne. Zaczął się drzeć jak panienka to też zacząłem się na niego drzeć Hahaha i on mnie złapał za ręce i wykręcił i Hahaha nie mogę ! I nagle wchodzi Hinata-chan Hahahaha O mamusiu resztę wyobraź sobie sama.  - Naruto zrównał się ze mną szaleńczym śmiechem. Biedna Hinatka... Hahahaha ! Otarłam łze i spojżałam na Uzumakiego.
                  - Co ? - Zapytałam widząc jego spojżenie. Było takie, inne. Nagle blondyn zatrzymał się i złapał za moje ramie. Odwróciłam się w jego stronę. Głowę miał spuszczoną w dół a oczy zakryte grzywką.
                 - Rób to częściej - Mruknął zjeżdzając ciepłą dłonią w dół pozostawiając gorący ślad. Splutł nasze palce dając mi tym ciepło i uczucie bezpieczeństwa. Podniusł lekko głowę. Nabrałam gwałtownie powietrza O matulu ! Jego oczy ! Mieniły się tysiącem odcieni, od błękitu po granat.
                  - Co mam robić ?
                  - Śmiej się...- Drugą dłoń położył na zaruowionym od śmiechu policzku i potarł po nim kciukiem wywołując dreszcz. Uśmiechnął się serdecznie zbliżając swoją twarz do mojej. Czy on chce zrobić to ?? Czułam jak moje policzki palą, a jego ciepły oddech otula moją twarz. Automatycznie uchyliłam usta czekając na pocaunek. Uzumaki musnął wargami mój policzek i zbliżył się do ucha.
                   - Jesteś strasznie słodka gdy się rumienisz - Ciepły oddech drażnił mój kark po który przeszedł dreszcz. Od kiedy ja tak na niego reaguje !? Nie kontrolując własnych czynów zacisnęłam palce na jego marynarce i gwałtownie pociągnęłam w swoją stronę. Zdolność racjonalnego myślenia utraciłam w momencie zetknięcia naszych ust. Ten pocaunek nie należał do delikatnych, wręcz przeciwnie. Karzde z nas próbowało zdominować drugiego, języki splotły się w zawziętym tańcu a oddech stały szybkie i nieregularne. Uzumaki puścił moją dłoń i przyciągnął do siebie chwytając za talię, drugą rękę przeniusł na kark pogłębiając pocaunek. O ile to jeszcze możliwe. Po paru minutach, które trwały dla mnie jak jedna sekunda oderwaliśmy się głośno dysząc. O jejku ! Zdolność jasnego myślenia wróciła a wraz z nią rozum. Co ja zrobiłam ?! Odskoczyłam szybko łapiąc się za usta. Blondyn zaśmiał się głośno i spojżał na mnie z pod przymróżpnych powiek.
                 - Jeden do Jednego Panno Haruno. A ja nigdy nie przegrywam - Niezrozumiale spojżałam na chłopaka. Co ? Nim zdążyłam zadać pytanie tkwiłam w ramionach mężczyzny. Znów poczułam jego miękkie usta. Tym razem było to tylko muśnięcie. Delikatne i pełne czułości, tak bardzo przeciwne poprzedniemu...
                - Uzumaki dwa : Haruno jeden - Blondyn wyszeptał kolejny raz zdanie, którego nie zrozumiałam....Aaaaa! Że niby kto inicjował pocaunek. No niby racja. On mnie pocałował jeszcze rano..... cholera Haruno przegrywasz.... Nie ! Wróć ! Kto powiedział, że wogule w coś gram !? Otwierałam usta aby coś powiedzieć gdy przeszkodził mi klakson i cichy warkot.
                 - Wsiadać ! Jedziemy do domu - Uzumaki ostatni raz złoczył krótki pocaunek na moich ustach i ruszył w stronę audi Uchihy. Stałam zdezorientowana. CO TU DO CHOLERY SIĘ STAŁO !?

~•*•~

                          Naruto

Sakura zasnęła już w samochodzie Itachiego i obudziła się tylko po to aby się przebrać . Dom różowo włosej był skromny ale panowała tu przyjemna atmosfera. Leżał na obrzeach miasta przez co powietrze było znacznie czystrze niż w centrum, na pierwszym piętrze znajdowała się kuchnia, na przeciw niej salon oraz łazienka pod schodami. Natomiast drugie piętro składało się z trzech pokoi i dwuch łazienek. Aktualnie siedziałem na fotelu w salonie z Itachim, bratem Sakury ( którego imienia nie pamiętam) i czekałem, aż łaskawie mi wyjaśnią co się dzieje.
                 - Sakura...jest chora na tak zwane rozdwojenie jaźni - Jako pierwszy zajął głos brat Saki.
                 - Od trzech lat traci kontrolę raz ewentualnie dwa w miesiącu...... - To dość często...zmarszczyłem brwi siadając wygodnie.
                - W związku z tym w jej telefonie   został zamontowany chip, który pokazuje gdzie w danym momencie się znajduje. - Wyjaśnił.
                 - To tak nas znalazłeś ? - Zwróciłem się do długo włosego. Ewidentnie się zmieszał i nerwowo spojżał na Haruno. Czerwono włosy westchnął i oparł o oparcie fotela. Pierwszy raz na jego twarzy widniały uczucia, strach, zmartwienie i ból.
                     - Był w pobliżu po leki, zadzwoniłem i powiedziałem, że nie ma Sakury w domu to was znalazł...
                   - Czyje leki ? - Zapytałem.
                   -  Moje. Wiesz Naruto. Od czterech lat ciężko choruje - Szepnął, jego głos drżał. Widziałem jak nerwowo zaciska szczękę.
                  - Sakura wie...
                  - Nie. I ma nie wiedzieć. Przynajmniej na razie...
Pochylił się w przód opierając głowę na dłoniach.
                   - Masz zamiar jej powiedzieć ? - Zapytałem. Wciągnął powietrze i wplątał dłonie w włosy.
                 - Kiedyś będę musiał. Chyba, że sama zauważy zmianę w wyglądzie.
                 - Powinieneś się pospieszyć - Wtrącił Uchiha. Spojżałem niezrozumiale na bruneta.
                 - Sasori ma raka z przeżutami. Aktualnie zostało mu niecałe pół roku życia..... - Wypowiedz Itachiego przerwał dzwięk tłuczonego szkła. Automatycznie wszystkie głowy odwróciły się w stronę z kąd dochodził dzwięk. W wejściu do pokoju stała zapłakana Sakura, usta zaciskała dłńmi a jej drgawki widziałem aż tutaj.
                - U-umierasz ? Czyli, że mnie zostawiasz samą ? Ale, ale....obiecałeś - Rozpaczliwy szept ranił moje serce jakby tysiąc igieł zostało w nie wbite. Sakura cierpiała, a ja wraz z nią.
               - Saku... - Zaczął nerwowo Sasori. Nim ktokolwiek zdążył zareagować Haruno wybiegła z domu w samych krutkich spodenkach i czarnej bokserce.
             - Przecież ona sobie coś zrobi..... - Szepnął ptrzerażony Haruno, pierwszy raz roniąc łzy.

~•*•~

Od Autora - No cuż notka miała w sobie duuużo całusków dlatego została dodana w walentynki. Łaaaa dawno takiego kopa weny nie miałam ! Juchuuu XD Serdecznie dziękuje za ponad 1000 wyświetleń i coraz więcej. Pod ostatnią notą jakiś  anonim(Tak ty Sango ) napisał, że moja ortografia koleje. Wiem T^T Jestem dysortografikiem czyli mam specyficzne zaburzenie w nauce pisania, objawiające się popełnianiem błędów ortograficznych pomimo znajomości zasad pisowni. Pewnie nie zdajecie sobie sprawy jak trudno się kontrolować czy rz czy ż a może u albo ó a tu będzie ch czy h ? Sama nigdy nie pogodzę, się do końca z tym...defektem....tak to ujmę. Naprawdę przepraszam za błędy ortograficzne jeśli jakieś wyłapiecie to napiszcie w komentarzu poprawną formę. Będę wdzięczna.

Dziękuje za uwagę Youi.

Jak spendzacie walentynki moi mili ?? :D

niedziela, 8 lutego 2015

III. Dwie twarze

 

   ,,  Sposób na życie – przetrwanie,
   Sposób na przetrwanie – milczenie,
        Sposób na milczenie – śmierć?"

~*•*~

Naruto

Spokojnie sunąłem spojżeniem po twarzy Sakury. Co ona tu robi ? Zmarszczyłem brwi widząc zmianę w jej zachowaniu. Rano była zimna i obojętna a teraz w jej spojżeniu ewidentnie widnieje zdziwienie, ból i strach. Tylko przed czym.
 
         - Naruto - Szepnęła. - Bo ja....muszę Ci coś powiedzieć.... - Stałem oczekując wypowiedzi różowo włosej. Nagle jej wyraz twarzy uległ zmianie. Oczy nabrały szalonego błysku a usta wygięły w uśmiechu.
       
          - Sakura ? - Od powiedziała głośnym szaleńczym śmiechem.

        - Jejku jejku. Uzumaki wrócił. Jak tam ? Podoba Ci się Japonia po sześciu latach ? - Zapytała drwiąco. Jestem pewnie, że mój wyraz twarzy odzwierciedlał walkę jaką staczam w środku bo Haruno znów wybuchnęła śmiechem.

        - Języka w gębie Ci zabrakło ?

        - Co Ci się stało ? - Przymknęła powieki.
 
        - Ahhhh - westchnęła - jak ja dawno tu nie byłam... - Spojżałem niezrozumiale na Sakurę. O czym ona gada.?

         - Choć za mną - Odwróciła się ruszając w stronę wyjścia. Wolnym krokiem podążyłem za nią.  Wyszliśmy se szkoły ruszając w stronę parku. Przyjżałem się twarzy Haruno. Niby taka sama jak rano. Tylko jej spojżenie jest dziwnie obłąkane. A może udeżyła się w pewnym momencie ? Nie... albo teraz  chce spędzić ze mną czas. Chociaż rano dała mi jasno do myślenia, że nie ma zamiaru mieć ze mną nic wspólnego.

         - Tędy - Gwałtownie skręciła w prawo idąc w stronę fabryk. Poruszała się płynnie i pewnie. Jak często tu przebywa ? Dzisiejsza noc jest bardzo ciemna i chłodna przez co zacząłem marzyć o powrocie do akademika. Znów spojżałem na twarz Sakury. Nic. Zero jakich kol wiek emocji.

         - Tylko się nie zgub -  Jej zielone spojżenie przeszywało moją sylwetkę na wskroś. Uśmiechnęła się tajemniczo wchodząc do jednej z trzech opuszczonych fabryk. Ruszyłem za nią rozglądając się dokoła. Widziałem tylko metr przed siebie więc dużo szczegółów nie zarejestrowałem.

        - Eeee. Sakurcia co my tu robimy ?- Od powiedziała słodkim chichotem.

         - Poczekaj kotku jeszcze chwilę. Na pewno się nie zawiedziesz... - Zatrzymałem się. Kotku ? O co tu chodzi ? Coraz więcej pytań i żadnej odpowiedzi.
 
         - Chodź jeszcze kawałeczek - Mruknęła chwytając moją dłoń. Ręce drżały jej z zimna i posiniały. Zmartwiony przytuliłem do siebie drobne ciało Haruno. Była taka malutka i tak bardzo zimna...

          - Sakura. Jesteś zimna powinniśmy już wracać.

        - Nie ! Nie teraz kotku...- Znowu nazwała mnie kotkiem. To było miłe ale jednocześnie niepokojące. Znów wznowiłem chud będąc ciągnięty za dłonie. Weszliśmy do ostatniego pomieszczenia, w którym pachniało stęchlizną znacznie mocniej niż wcześniej.

        - Mam niespodziankę - Sakura wesoło klasnęła w dłonie sadzając mnie na czymś miękkim.
     
        - Zamknij oczy

         - I tak nic nie widzę

         - Zaraz zapalę światło - Posłusznie wykonałem polecenie. Poczułem jej chłodne dłonie na piersi, pchnęła mnie zmuszając do położenia się.

            - Udasz mi ? - Zapytała miękko dotykając ustami mojego ucha. Przyjemny dreszcz przeszedł mi po karku. Skinąłem głową zastanawiając się czemu zadała mi to pytanie.

         - A nie powinieneś - Tym razem przejechała koniuszkiem języka po szyi i przygryzła płatek lewego ucha. Mój oddech przy spieszył a ciało zaczęło odpowiadać na pieszczotę falą dreszczy.

             - Cze...ahh..- Jęknąłem czując jak zassała się na szyi. - Czemu - Wychrypiałem.

         - Ponieważ...  - zbliżyła się do moich ust drażniąc je ciepłym oddechem. - Jestem cholernie niebezpieczna - Szepnęła wpijając się w moje usta. Gwałtownie otwożyłem oczy oddając każdy pocałunek. O mamusiu ! Jakie to przyjemne. Ciepłe usta Sakury smakowały truskawkami, które swoją drogą uwielbiam. Przejechałem końcówką języka po jej dolnej wardze, od razu rozchyliła usta pozwalając wtargnąć językowi do środka. Położyłem dłonie na jej tali przyciskając do sienie. Boże ! Ależ ja jestem podniecony...Haruno przeniosła lewą dłoń na mój kark a drugą wplątała we włosy szarpiąc je. Nasze języki zawzięcie walczyły o dominacje a wzajemne jęki były jak muzyka dla uszu. Różowo włosa przerwała pocałunek co niezadowolony skwitowałem mruknięciem.

         - A ty teraz się o tym przekonasz... -  Nim zdążyłem otwożyć usta jej malutkie dłonie zacisnęły się ma mojej szyi skutecznie uniemożliwiając mi oddychanie. Złapałem jej ręce i próbowałem oderwać od siebie co skończyło się jej śmiechem.

       - Wybacz kochanie, że trafiło na ciebie ale stałeś się dla mnie zagrożeniem - Jej głos docierał do mnie jak przez grubą ścianę. Zaprzestałem walkę w momencie gdy obraz zaczął mi się rozmazywać. Czyli, że tak zginę ? Uduszony przez ukochaną ? Przymknąłem powieki.

         - Sakura ? Co tu robisz ?.... kurwa ! Zostaw go ! - Głos, który przebił się przez grubą ścianę był jak jasny promyk w ciemnym tunelu. Po chwili nie czułem już uścisku na krtani ani lekkiego ciężaru na sonie. Uchyliłem powieki łapiąc łapczywie powietrze, płuca paliły mnie cholernie jak po kilku kilometrowym maratonie.

        - Kurwa gdzie są twoje leki !? - Usiadłem spoglądając z pod przymrużonych powiek na scenę przede mną. Sakura leżała na podłodze twarzą do ziemi. Na niej siedział długo włosy brunet i wykręcał jej ręce.

             - Zostaw mnie ! Ty pierdolona dziwko ! Zawsze musisz być tam gdzie nie powinieneś !? - Rozszeżyłem oczy, od kiedy Haruno tak klnie ?

               - Sakura ! Ogarnij się ! Nie daj jej przejąć nad tobą kontroli ! Bądź silna ! - Gdy pieczenie w płucach ustało przyjżałem się dokładnie brunetowi.

            - Sensei ? - Uchiha spojżał na mnie i zaklął pod nosem.

          - Uzumaki pogadamy zaraz. Przestań się wiercić bo zrobią ci się siniaki.

           - Nie będziesz mi mówić co mam robić ! Kurwa złaź ze mnie grubasie jeden ! - Itachi zaśmiał się głośno wykręcając mocniej nadgarstki.

          - Haruno. Połamać ci te rączki ? Heee ?

         - Uchiha ! Dupku złaź ze mnie ! Słyszysz !?  Zabije cię ! Ja nigdy nie przegrywam !  Dorwę cię i zarżnę. Jak świnię ! A potem wyśle twoje flaki temu pierdolonemu Sasusiowi ! - Patrzyłem przerażony na różowo włosą. O co tu kurwa chodzi ?!  Sakura oparła czoło o chłodną podłogę .

         - Co ja najlepszego zrobiłam ? - Głośny szloch odbił się echem po pomieszczeniu.

         - Itachi. Ja nie chce tam wracać ! Nie mogę ! Tam jest strasznie ! - Uchiha puścił Haruno i ukląkł przy jej twarzy.

        - Ej Sakura. Nie wrócisz tam. Obiecuje ...  - Haruno wtuliła się w Uchihe głośno łkając.

             - Ktoś mi powie co tu jest grane ? - Zdezorientowany podszedłem bliżej. Dziewczyna spojżała w moją stronę.

         - Naruto ? - Przeniosła spojżenie na moją szyję i zatkała usta dłońmi.

        - Nie, nie, nie. Tylko nie ty...nie ! - Zerwała się na równe nogi podchodząc bliżej. Cofnąłem się o dwa kroki. Haruno zatrzymała się gwałtownie .

         - Ty się mnie boisz... - Szepnęła.

         - Przed chwilą próbowałaś mnie zabić. Dziwisz się !? - Wciągnęła gwałtownie powietrze. Jej oczy znów  się załzawiły. Nie rozumiem nic ! I to jest najbardziej denerwujące. Nie wiem jak mam się zachować, co prawda Sakura chciała mnie zabić ale aktualnie ból w jej oczach uświadamia mnie, że tego żałuje....

         - Rozumiem. Też nie chciałabym zadawać się z demonem, który się nie kontroluje. - Uśmiechnęła się przez łzy, które znów zaczęły płynąć. Odwróciła się z zamiarem wyjścia a mnie coś tknęło. Nie mogę stracić jej kolejny raz...

            - Nie pozwolę - Szepnąłem. Uchiha spojżał na mnie niezrozumiale. Podbiegłem do Sakury łapiąc ją za ramię. Odwróciłem gwałtownie w swoją stronę i przytuliłem mocno.

         - Nie mogę cię znowu stracić.... - Małe dłonie Haruno zacisnęły się na mojej bluzie. Tważ ukryła w zagłębieniu między barkiem a szyją i zaszlochała cicho.

         - Nie zostawiaj mnie już nigdy. Proszę...

~•*•~

CDN w  rozdziale 4,,Prawda"

     Od Autora : Jejku uuu. Dostałam nowego kopa weny i tak oto powstał ten rozdział. Sądzę, że nie jest źle ale wiem , że mogło być lepiej (*.*')   Nie wiem za bardzo kiedy będzie kolejny  ale postaram się stwożyć go jak najszybciej. Pozdrawiam Youi

Przeczytałeś ? Skomentuj !

wtorek, 3 lutego 2015

NaruSaku link do bloga

Nowy blog
Serdecznie zapraszam i przepraszam za wygląd ale jestem w trakcie robienia zakładek ^^ Bardzo dziękuję tym co wyrazili swoją opinię w komentarzach oraz przez GG. Byłam w szoku gdy zauważyłam ile was jest o.0 czemu nie komentujecie ? To bardzo motywuje.


środa, 28 stycznia 2015

One Shot 1/?

  

koi wa moumoku - Dialog po Angielsku
koi wa moumoku - Dialog po Japońsku


~•~
        

             - Słyszy mnie pani ? - Uniosłam powieki patrząc na pochylającego się mężczyznę. Był przeciętny, krótkie brązowe włosy, spokojne rysy twarzy i kilku dniowy zarost. Jedynie jego oczy wydawały mi się znajome, jasno zielone z przebłyskami złotego.
   - Niesamowite - Szepnęłam. - Tak, tak słyszę pana i nic mi nie jest. - Opowiedziałam płynną angielszczyzną i sprubowałam się podnieść. Gdzie ja właściwie jestem, i co tu robię ? Zdezorientowanym spojżeniem obejżałam się dookoła. Pełno rannych ludzi, kilkanaście włosów strażackich, sześć radiowozów i prawie co trzy metry karetka.
               - Samolot się rozbił - Uświadomił mężczyzna widząc moje zmieszanie. Przeniosłam spojżenie  na niego i poprosiłam o pomoc przy wstaniu.
              - Na pewno nic pani nie jest ? - Uśmiechnęłam się życzliwie i pokręciłam głową.
             - W takim razie póję już - Dopiero teraz zauważyłam pomarańczo wy kombinezon, aaa czyli że to ratownik medyczny... Jeszcze raz rozejżałam  się dokoła. W tle unosił się dym a wszędzie leżały resztki kadłubu. Odwróciłam się spoglądając na budynek za mną, wielki napis spowodował, że moje źrenice rozwarły się do granic możliwości. Co ja do jasnej cholery robię w Tokio !? Spokojnie Sakura, na pewno da się to jakoś wyjaśnić. Ocucił mnie dźwięk mojego telefonu. Spojżałam na wyświetlacz i zmarszczyłam gniewnie brwi. Czego ten buc chce !?
             - Czego ?! - Warknęłam do słuchawki.
             - Mama ? - Przerażony głos mojego synka sprawił, że oblałam się zimnym potem.
             - Natsune ? Boże Natsu ! Gdzie ty jesteś !? - Roztrzęsiona oglądałam się w koło szukając bląd włos ego chłopca.
             - Mamusiu ! Nie wiem gdzie jestem ! Jakiś pan przyjechał do szkoły i powiedział, że na mnie czekasz to z nim poszłem. Ale ciebie tu nie ma - Płacz własnego dziecka to najgorsze co może być, szczególnie gdy nie wiesz gdzie ono się znajduje.
             - Natsu mówi się poszedłem - Nie ! To nie czas na karcenie syna !                               - Spokojnie kochanie, mamusia cię znajdzie i zabije dupka, który nas rozdzielił - Specjalnie wy powiedziałam ten wyraz w innym języku wiedząc, że Natsune go nie zrozumie.
            - Mamusiu, boje się. Ten pan powiedział, że doprowadzę go do słodkiej zemsty, i dopiero potem zrobi ze mną pożądek. Mamo to znaczy, że ten pan mnie zabije ? Ja nie chce umierać, mieliśmy na wakacje jechać do taty - Natsune znowu zaczął płakać a mnie coś w środku ukuło. Natsu nie wie kto jest jego ojcem. I niech tak na razie zostanie...
             - Skarbie, spokojnie nikt cię nie zabije. Z twoim tatą nie pozwolimy na to. - Odpowiedziałam pewnie.
             - Z tatusiem ? - Uśmiechnęłam się lekko słysząc nutkę szczęścia w głosie chłopca.
              - Tak z tatusiem - Mruknęłam i usłyszałam pisk malca.
            - Witaj Sakuro - Mój uśmiech znikł tak szybko jak się pojawił.
            - Ty skurwielu ! Jak tylko cię znajdę to wypatroszę i wyśle w kartonie najbliższym ! - Typ zdenerwowana matka właśnie się włączył. Mimo tego, że Natsu ma już siedem lat jest o co najmniej trzy lata inteligentniejszy mentalnie i nie tylko. Może dla tego, że do szkoły poszedł trzy lata wcześniej ? No ale co zrobisz ? Skoro chciał to go zapisałam. Natsune  przypomina ojca jedynie szmaragdowe oczy ma po mnie, odziedziczył nawet charaktery styczne kreski na policzkach. Natsu to młodsza wersja Naruto z tym, że mój syn ma najlepsze wyniki w szkole z czego jestem dumna. Co ja plete ? Ja jestem cholernie dumna z tak wspaniałego synka...
            - Ostre słowa jak na kogoś kto chce aby Natsu został w jednym kawałku - Zachrypnięty głos Pain'a spowodował nieprzyjemny dreszcz na karku czy on mi właśnie zagroził ?. Pain to jedna z najgorszych szumowin jakie znam...i to taka mega wkurzająca. Po prostu jak widzę tego rudzielca z masą złomu na twarzy mam ochotę mu przypierdolić ! Kurwa ! Od kiedy ja tak klnę ?...
                - Czego chcesz i po jaką cholerę wysłałeś mnie do Japonii, i gdzie do kurwy nędzy jest Natsune ! - Mój kochany synek siedzi gdzieś sam a ja jestem w tej pierdolonej Japonii, o której mażę zapomnieć i rozmawiam przez telefon z najniebespieczniejszym człowiekiem w Seattle.
              - Sakuro. Jesteś w Japonii bo tam jest twój nowy cel, jeśli będziesz grzeczna Natsune nic się nie stanie. Gdzie jesteśmy nie musisz wiedzieć. W lewej kieszeni masz portfel a w prawej klucze i list, w którym masz wszystko wyjaśnione. Będę dzwonił trzy razy tygodniowo o rużnych godzinach, oprucz tego każdy twój ruch będzie śledzony. - Ten człowiek jest posrany... że niby mam kogoś zabić ? Nie robiłam tego od momentu narodzin Natsu...ja nie umiem już zabijać....syn mnie zmienił.
              - Nie umiem już zabijać...
              - Nie umiesz czy nie chcesz ? To duża rużnica Sakuro. Szczególnie gdy chodzi o życie twojego syna, jeśli potrzebujesz zachęty mogę ci wysłać jego palca . - Moje serce zabiło szybciej a dłonie zatrzęsły.
              - Chcesz Sakuro ? Chcesz słyszeć krzyki własnego dziecka a potem oglądać jego części ciała w kawałkach ? - Otwierałam i zamykałam usta ale żaden dźwięk się z nich nie wydobył, nogi zaczęły drżeć a zimny pot oblał mi dłonie i kark.
              - Chcesz kurwa czy nie !?
              - Nie !! - krzyknęłam zwracając uwagę kilku osób - zrobię wszystko tylko zapewnij Natsu bezpieczeństwo...
              - A myślałem, że panna Haruno zapomniała o ojczyźnie, a tu proszę !  Nawet po Japońsku umie mówić - Pein zaśmiał się gardłowo.
               - Sakuro Haruno, życie twojego syna Natsune należy tylko i wyłącznie do ciebie. To ty przyczynisz się do tego co z nim zrobię... - Nim mój mózg przyswoił informację Pein zakończył rozmowę.
Niech no on tylko tknie Natsu a wyszarpie mu te wszystkie kolczyki.
Ruszyłam przed siebie grzebiąc w czarnym płaszczu jaki mam na sobie. Mój portfel ze znacznie większą sumą niż była poprzednio, cztery kluczyki z czego dwa do domu i jeden od auta, żółta koperta złożona na pół i mała biała karteczka.
  

     Sakuro! Bardzo przepraszam, że cię w to wplątałem ale nie miałem  pojęcia że użyją twojego syna ! Przepraszam! Naprawdę... ale teraz najważniejsze, w żółtej kopercie masz zdjęcie i dane celu. Gdy go zlikwidujesz zadzwonisz ma ten nr x96-38c-7z2 (pozostałe trzy cyfry poznasz z czasem) wtedy się umówimy gdzie dokonamy wymiany. Pierścień z palca twojej ofiary za Natsu. Jeszcze raz przepraszam Sakuro, że rujnuje wam życie ale taka praca.   
                           
                                              Deidara


Łzy napłynęły mi do oczu Dei...jak mogłeś ?
Zacisnęłam dłoń na kluczach a drugą przyłożyłam do drżących ust. Natsu. Kochanie. Mamusia z Tatusiem już idzie.
              - Trzeba znaleźć tego motka. - Westchnęłam ciężko, będzie zabawnie. Szczególnie dla tego, że Uzumaki nie wie o Natsune. Ruszyłam w stronę parkingu mażąc o dużej ilości alkoholu i oderwaniu od żeczywistości. Chwyciłam w dłoń mały pilocik i wcisnęłam widnący na nim guzik. Pomarańczo we światło rozbłysło na samym końcu parkingu.
              - Świetnie - Mruknęłam przeciskając się pomiędzy ciemnymi autami. Zaczęłam układać sobie w głowie kit jaki wcisnę Uzumakiemu. Cześć Naruto ! Pamiętasz imprezę tę osiem lat temu ? No moją  osiemnastkę. To zrobiliśmy sobie wtedy takiego małego Ciebie. Tak Naruto masz syna. No i kiedyś gdy bawiłam się z gangami poznałam Paina, który porwał Natsune  i chce abym dla niego kogoś zabiła. Pomógł byś mi uratować syna ? ... Nie, za długie. A może walnę prosto z mostu Uzumaki ! Masz syna ! Ruż dupę idziemy go ratować ! No ! To brzmi o wiele lepiej. Westchnęłam stając przed czarnym Lamborghini
              - Przy najmniej pożądany wóz dali. - Wsiadłam od strony kierowcy i położyłam dłonie na kierownicy.
             - Przypomnij sobie teraz jak się prowadzi w Japonii - Cholerne nakazy. Czy zrobią mi coś jak będę jechać pod prąd ? Powiem, że jestem z Ameryki i nie wiem jak się jeździ. Oparłam głowę o oparcie i zamknęłam powieki. Kilometr od lotniska jest w miarę tania speluna.
              - Ok. Zobaczmy jak Tokyo się zmieniło przez ten czas...

~•~
  
          - Co podać ? - Przeniosłam spojżenie na barmana. Krótkie brązowe włosy opadały na czoło, przymrużone w uśmiechu ciemne oczy...czerwone kreski na policzkach...a niech mnie !
             - Kiba !? - Zdezorientowany brunet zmarszczył brwi.
            - Znamy się ?  - Zaśmiałam się głośnio ściągając płaszcz z kapturem. Długie do pasa różowe włosy wysypały się z prowizorycznego koka i swobodnie opadły na plecy. Potrząsnęłam głową pozwalając im opaść falami do okoła mojej twarzy.
            - Sakura ? - Inuzuka przetarł oczy i zaśmiał się głośno.
            - Jeny kobieto gdzie ty się podziewałaś !? Wież jak tu nudno bez ciebie było ? - Wygięłam usta w uśmiechu. Co jak co ale za tym draniem tęskniłam najbardziej.
             - Siostra nawet nie wiesz jak dużo cię ominęło. Ino wyszła za tego nudziaża Shikamaru,  Sasuke w końcu pogodził się z Itachim a ta ruda zołza Karin została modelką...dasz wiarę ? Przyjęli cyklopa - Zaśmiałam się kręcąc głową na boki.
              - A co u Ciebie ? - Brunet dumnie wystawił dłoń w moją stronę.
               - Od trzech lat jestem żonaty a od roku mam dwójkę ślicznych dzieci. - Z podziwem spojżałam na obrączkę i teatralnie zaklaskałam w dłonie.
              - Kim jest ta biedaczka - Mina Kiby spoważniała.
              - Sakurciu, Hinacia nie nażeka na mój sprzęt więc nie jest biedaczką - Zaśmiałam się głośno ocierając łzę..
              - Ahh.. - Westchnął i postawił przed moim nosem pomarańczowego drinka.
              - Ten młotek też się dorobił - Spoważniałam domyślając się o kogo chodzi.
              - Wie, że wróciłaś ? - Pokiwałam przecząco głową.
              - A powiedziałaś mu o Natsu ? - Znów zaprzeczyłam.
              - A masz zamiar ? - Uśmiechnęłam się smutno i wzruszyłam ramionami.
              - Cholera Sakura on też zasługuje na szczęście ! - Wzdrygnęłam się.. Dawno nikt nie podniósł na mnie głosu.
             - Boje się - przejechałam palcem po krawędzi szklanki. - a co  jeśli on nie będzie chciał mieć dzieci. Co będzie jeśli mu powiem a on mnie wyśmieje i powie, że nie pisał się na to...
             - Kochasz go ? - Zamknęłam oczy a mi ukazał się obraz Uzumakiego z przed paru lat. Błyszczące blond włosy. Szeroki uśmiech. Szczere niebieskie oczy w których potrafiłam topić się godzinami...
              - Cholera. Kocham go. I to mocno..
               - Naruto też Cię kocha. Uwierz mi. Myślisz, że ktoś taki jak on nie ma brania ? Po prostu zawsze widzi ciebie. I czeka aż wrócisz...- łzy napłynęły mi do oczu...
    

          - Sakura-chan Wież, że Cię kocham - Podniosłam wzrok z nad książki i spojżałam w oczy Naruto, wsadziłam palce w jego włosy, które leżały na moich udach. Pochyliłam się nad nim i złożyłam namiętny pocałunek na jego ustach.
             - Ja też Cię kocham. Mój wariacie - Poczochrałam jego włosy a blondyn zamruczał.
            - Sakurcia - znów spojżałam w jego oczy.- Jak będziemy starsi, oświadczę Ci się i będziemy mieć gromadkę dzieci. - Zaśmiałam się głośno.
           - Nie masz pewności, że już zawsze będziemy razem..
           -  Sakura. Zawsze będę cię kochać... - Podniósł dłoń i połorzył  na tyle mojej głowy. Pociągnął w dół złanczająć usta w czułym pocałunku.
           - Zawsze..
  
            - Cholera ! - Ude żyłam dłonią w blat.
            - Sakura ...
            - Ja go kocham ! Kurwa kocham Uzumakiego
            - Sakura..
             -  I cholernie nie wiem jak mam mu to powiedzieć...
            - Sakura..
            - Co ? -Podniosłam wzrok na Kibe.
            - Może po prostu się odwróć ?
            - Co ? - Zdezrorientowana odwróciłam się w stronę wejścia.
           - Kurwa - Usta Usumakiego bezgłośnie wyszeptały moje imię a błękitne oczy zabłysły szczęściem.
             - Powodzenia - Klepnięcie w plecy. I tyle z dobrej rady od przyjaciela O cholera...


~•~
  
             - Oszukujesz !
             - Jak kurwa oszukuje ? Pierwszy raz gram w to gówno ! - Łysy mężczyzna spojżał w moją stronę i uśmiechnął szeroko.
             - Obudziłeś się ? - Przerażony podsunąłem się pod ścianę pokoju.
             - Spokojnie. Puki twoja mamusia robi co jej każemy nic Ci nie będzie -  Łzy stanęły mi w oczach gdy mężczyzna poszedł bliżej.
            - Przypominasz mi twojego ojca. Cholernie nie lubię go więc nawet nie wiesz jak mocno się hamuję aby cię nie pokaleczyć ? - Z za pasa wyjął nuż i przysunął mi do policzka.
              - Eee Kirian. Nie strasz gówniarza bo w gacie narobi. - Pozostała trójka zaśmiała się głośno i wróciła do gry.
             - Mam ochotę zabić tego malucha - Odsunął nuż od mojej twarzy i ruszył do reszty. Mamusiu...Tatusiu...gdzie jesteście?  Zimny dreszcz przeszedł mi po ciele gdy drzwi zaskrzypiały i wszedł przez nie rudo włosy mężczyzna. Od razu żuciłem mu nienawistne spojżenie. Trójka brunetów podniosła się i spojżała na niego.
              - Łysy. Idz pomóż Konan - Skinął głową i wyszedł.
              - Znajdzcie sobieś ciekawe zajęcie - Warknął w stronę reszty i podszedł do mnie. Złapał za pomarańczową bluzę szarpiąc do góry. Warknąłem wyrywając się.
              - Wstawaj i się uspokuj.- Nie chętnie wykonaem polecenie . Po chwili szliśmy ciemnym korytarzem .
             - Teraz mnie zabijesz ? - Zapytałem.
              - Nie. Potrzebuje Cię tylko do tego aby ruszyć twoją mamę. Przedstawie Cię komuś. - Weszliśmy do jasnego pomieszczenia. Zielone ściany ozdobione kolorowymi motylkami. Żułty żylandor na środku pomieszczenia, małe łużeczko w kącie pokoju kilka szafek i mnustwo pluszaków.
              - Tata ? - Z za jednego z misiów wyłoniła się dziewczynka. Długie jasno fioletowe włoski miała rozpuszczone. Buzie do połowy zasłoniętą ogromną bluzą a na nosie wielkie okulary.
           - Tata ! Patrz mam kulaly ! - Mała podskoczyła kilka razy .
           - Mówi się  okulary kochanie - Mężczyzna uśmiechnął się czule i podszedł do dziewczynki. Ściągnął z niej bluzę i poprwił czarną sukienkę.
           - Natsu. To moja córka Naomi. Naomi to Natsu- Mężczyzna zdiął jej okulary. Łał...Oczy Naomi były niebieskie, błękitne, jak morze...śliczne. Pain zawiązał jej na oczach czarną opaskę.
            - Cześć Nasu ! Pobawisz się ze mną ? Przedstawie cię mojemu kotkowi.- Uśmiechnięta dziewczynka odwruciła się powoli człapiąc do pluszaków.
            - Jest niewidoma. - Szepnął gdy była wystarczająco daleko. Podszedł do mnie i stanął z tyłu.
           - Mężczyzna, który pozbawił ją wzroku jest celem twojej matki.- Może niezdawał sobie z tego sprawy ale jego głos ociekał bólem i cierpieniem.
           - Ma sześć lat- Spojżałem na mężczyznę. Oczy błyszczały mu od łez a podbrudek drżał. Pierwszy raz widziałem mężczyznę w takim stanie. Cała złość na niego wyparowała. Robi to dla swpjej córki, jestem pewny, że moja mama też by tak zrobiła. Pain położył rękę na mojej głowie.
             -  Obiecuje że nic Ci nie będzie. Dopilnuje tego - Poruszał ręką na boki i odszedł zostawiając nas samych.
            - Nasu ? - Podniosłem wzrok na dziewczynkę.
           - Pobawisz się ze mną ?
           - Tak - Podszedłem bliżej i usiadłem obok. Wcisnęła mi do rąk białą krowę.
             - To mój kotek - Zaśmiałem się.
             - Naomi tak nie wygląda kotek
             - Nie ?
             - Nie, lubisz zwieżęta ?
             - Nie wiem .
             - Nie wiesz ?
             - Nigdy ich nie widziałam. - Widocznie posmutniała. Zacisnęła dłonie na kolanach a po chwili przycisnęła je do oczu.
            - Ej Nasu. A jak wygląda kotek ? - Oczy mi się załzawiły.
           - Nie wiesz jak wyglądają koty ?
           - Nasu ja nie widze. - Szepnęła.
           - Nie wiem jak wygląda mama i tata. Nie wiem jak wygląda kotek . - Z pod materiału wyleciało kolka łez, które ja starłem.
            - Naomi. Zostańmy przyjaciółmi - Zaporoponowałem.
            - Przyjaciółmi ?
           - Tak, będę twoimi oczami. - Fioletowo włosa pisnęła i puśmiechneła się szeroko. Poczułem dziwne ciepło w środku i odwzajemniłem uśmiech.
            - Ej Nasu jak jest na dworze ?
            - Pięknie....- Nie wiem czemu. Ale mam ochotę sprawić, że jej buzia już zawsze będzie uśmiechnięta..a prucz tego poczułem pilną potrzebę ochrony tej małej istotki..
~*~
  
No i jest pierwsza część, wydaje mi się, że partówka będzie z trzech części może czterech. Jeszcze nie wiem... Ta jest bonusikiem za tak dużą ilośc wyświetleń (mimo tego żo o 1000 mniejsza niż na drugim blogu to i tak dużo !) bardzo dziękuję wszystkim komentującym czyl Boga i Misia Dragneel XD ;) motywujecie mnie do pisania i to bardzo Arigato :*
         
  (Tak troszke pedofilsko wygląda to zdjęcie, nie ? ale i tak jest mega Kawaii *.*)
                   
  (a tak mniej więcej widzę Naomi. Przyklejcie jej wielki uśmiech i ślicznie ! XD)