środa, 28 stycznia 2015

One Shot 1/?

  

koi wa moumoku - Dialog po Angielsku
koi wa moumoku - Dialog po Japońsku


~•~
        

             - Słyszy mnie pani ? - Uniosłam powieki patrząc na pochylającego się mężczyznę. Był przeciętny, krótkie brązowe włosy, spokojne rysy twarzy i kilku dniowy zarost. Jedynie jego oczy wydawały mi się znajome, jasno zielone z przebłyskami złotego.
   - Niesamowite - Szepnęłam. - Tak, tak słyszę pana i nic mi nie jest. - Opowiedziałam płynną angielszczyzną i sprubowałam się podnieść. Gdzie ja właściwie jestem, i co tu robię ? Zdezorientowanym spojżeniem obejżałam się dookoła. Pełno rannych ludzi, kilkanaście włosów strażackich, sześć radiowozów i prawie co trzy metry karetka.
               - Samolot się rozbił - Uświadomił mężczyzna widząc moje zmieszanie. Przeniosłam spojżenie  na niego i poprosiłam o pomoc przy wstaniu.
              - Na pewno nic pani nie jest ? - Uśmiechnęłam się życzliwie i pokręciłam głową.
             - W takim razie póję już - Dopiero teraz zauważyłam pomarańczo wy kombinezon, aaa czyli że to ratownik medyczny... Jeszcze raz rozejżałam  się dokoła. W tle unosił się dym a wszędzie leżały resztki kadłubu. Odwróciłam się spoglądając na budynek za mną, wielki napis spowodował, że moje źrenice rozwarły się do granic możliwości. Co ja do jasnej cholery robię w Tokio !? Spokojnie Sakura, na pewno da się to jakoś wyjaśnić. Ocucił mnie dźwięk mojego telefonu. Spojżałam na wyświetlacz i zmarszczyłam gniewnie brwi. Czego ten buc chce !?
             - Czego ?! - Warknęłam do słuchawki.
             - Mama ? - Przerażony głos mojego synka sprawił, że oblałam się zimnym potem.
             - Natsune ? Boże Natsu ! Gdzie ty jesteś !? - Roztrzęsiona oglądałam się w koło szukając bląd włos ego chłopca.
             - Mamusiu ! Nie wiem gdzie jestem ! Jakiś pan przyjechał do szkoły i powiedział, że na mnie czekasz to z nim poszłem. Ale ciebie tu nie ma - Płacz własnego dziecka to najgorsze co może być, szczególnie gdy nie wiesz gdzie ono się znajduje.
             - Natsu mówi się poszedłem - Nie ! To nie czas na karcenie syna !                               - Spokojnie kochanie, mamusia cię znajdzie i zabije dupka, który nas rozdzielił - Specjalnie wy powiedziałam ten wyraz w innym języku wiedząc, że Natsune go nie zrozumie.
            - Mamusiu, boje się. Ten pan powiedział, że doprowadzę go do słodkiej zemsty, i dopiero potem zrobi ze mną pożądek. Mamo to znaczy, że ten pan mnie zabije ? Ja nie chce umierać, mieliśmy na wakacje jechać do taty - Natsune znowu zaczął płakać a mnie coś w środku ukuło. Natsu nie wie kto jest jego ojcem. I niech tak na razie zostanie...
             - Skarbie, spokojnie nikt cię nie zabije. Z twoim tatą nie pozwolimy na to. - Odpowiedziałam pewnie.
             - Z tatusiem ? - Uśmiechnęłam się lekko słysząc nutkę szczęścia w głosie chłopca.
              - Tak z tatusiem - Mruknęłam i usłyszałam pisk malca.
            - Witaj Sakuro - Mój uśmiech znikł tak szybko jak się pojawił.
            - Ty skurwielu ! Jak tylko cię znajdę to wypatroszę i wyśle w kartonie najbliższym ! - Typ zdenerwowana matka właśnie się włączył. Mimo tego, że Natsu ma już siedem lat jest o co najmniej trzy lata inteligentniejszy mentalnie i nie tylko. Może dla tego, że do szkoły poszedł trzy lata wcześniej ? No ale co zrobisz ? Skoro chciał to go zapisałam. Natsune  przypomina ojca jedynie szmaragdowe oczy ma po mnie, odziedziczył nawet charaktery styczne kreski na policzkach. Natsu to młodsza wersja Naruto z tym, że mój syn ma najlepsze wyniki w szkole z czego jestem dumna. Co ja plete ? Ja jestem cholernie dumna z tak wspaniałego synka...
            - Ostre słowa jak na kogoś kto chce aby Natsu został w jednym kawałku - Zachrypnięty głos Pain'a spowodował nieprzyjemny dreszcz na karku czy on mi właśnie zagroził ?. Pain to jedna z najgorszych szumowin jakie znam...i to taka mega wkurzająca. Po prostu jak widzę tego rudzielca z masą złomu na twarzy mam ochotę mu przypierdolić ! Kurwa ! Od kiedy ja tak klnę ?...
                - Czego chcesz i po jaką cholerę wysłałeś mnie do Japonii, i gdzie do kurwy nędzy jest Natsune ! - Mój kochany synek siedzi gdzieś sam a ja jestem w tej pierdolonej Japonii, o której mażę zapomnieć i rozmawiam przez telefon z najniebespieczniejszym człowiekiem w Seattle.
              - Sakuro. Jesteś w Japonii bo tam jest twój nowy cel, jeśli będziesz grzeczna Natsune nic się nie stanie. Gdzie jesteśmy nie musisz wiedzieć. W lewej kieszeni masz portfel a w prawej klucze i list, w którym masz wszystko wyjaśnione. Będę dzwonił trzy razy tygodniowo o rużnych godzinach, oprucz tego każdy twój ruch będzie śledzony. - Ten człowiek jest posrany... że niby mam kogoś zabić ? Nie robiłam tego od momentu narodzin Natsu...ja nie umiem już zabijać....syn mnie zmienił.
              - Nie umiem już zabijać...
              - Nie umiesz czy nie chcesz ? To duża rużnica Sakuro. Szczególnie gdy chodzi o życie twojego syna, jeśli potrzebujesz zachęty mogę ci wysłać jego palca . - Moje serce zabiło szybciej a dłonie zatrzęsły.
              - Chcesz Sakuro ? Chcesz słyszeć krzyki własnego dziecka a potem oglądać jego części ciała w kawałkach ? - Otwierałam i zamykałam usta ale żaden dźwięk się z nich nie wydobył, nogi zaczęły drżeć a zimny pot oblał mi dłonie i kark.
              - Chcesz kurwa czy nie !?
              - Nie !! - krzyknęłam zwracając uwagę kilku osób - zrobię wszystko tylko zapewnij Natsu bezpieczeństwo...
              - A myślałem, że panna Haruno zapomniała o ojczyźnie, a tu proszę !  Nawet po Japońsku umie mówić - Pein zaśmiał się gardłowo.
               - Sakuro Haruno, życie twojego syna Natsune należy tylko i wyłącznie do ciebie. To ty przyczynisz się do tego co z nim zrobię... - Nim mój mózg przyswoił informację Pein zakończył rozmowę.
Niech no on tylko tknie Natsu a wyszarpie mu te wszystkie kolczyki.
Ruszyłam przed siebie grzebiąc w czarnym płaszczu jaki mam na sobie. Mój portfel ze znacznie większą sumą niż była poprzednio, cztery kluczyki z czego dwa do domu i jeden od auta, żółta koperta złożona na pół i mała biała karteczka.
  

     Sakuro! Bardzo przepraszam, że cię w to wplątałem ale nie miałem  pojęcia że użyją twojego syna ! Przepraszam! Naprawdę... ale teraz najważniejsze, w żółtej kopercie masz zdjęcie i dane celu. Gdy go zlikwidujesz zadzwonisz ma ten nr x96-38c-7z2 (pozostałe trzy cyfry poznasz z czasem) wtedy się umówimy gdzie dokonamy wymiany. Pierścień z palca twojej ofiary za Natsu. Jeszcze raz przepraszam Sakuro, że rujnuje wam życie ale taka praca.   
                           
                                              Deidara


Łzy napłynęły mi do oczu Dei...jak mogłeś ?
Zacisnęłam dłoń na kluczach a drugą przyłożyłam do drżących ust. Natsu. Kochanie. Mamusia z Tatusiem już idzie.
              - Trzeba znaleźć tego motka. - Westchnęłam ciężko, będzie zabawnie. Szczególnie dla tego, że Uzumaki nie wie o Natsune. Ruszyłam w stronę parkingu mażąc o dużej ilości alkoholu i oderwaniu od żeczywistości. Chwyciłam w dłoń mały pilocik i wcisnęłam widnący na nim guzik. Pomarańczo we światło rozbłysło na samym końcu parkingu.
              - Świetnie - Mruknęłam przeciskając się pomiędzy ciemnymi autami. Zaczęłam układać sobie w głowie kit jaki wcisnę Uzumakiemu. Cześć Naruto ! Pamiętasz imprezę tę osiem lat temu ? No moją  osiemnastkę. To zrobiliśmy sobie wtedy takiego małego Ciebie. Tak Naruto masz syna. No i kiedyś gdy bawiłam się z gangami poznałam Paina, który porwał Natsune  i chce abym dla niego kogoś zabiła. Pomógł byś mi uratować syna ? ... Nie, za długie. A może walnę prosto z mostu Uzumaki ! Masz syna ! Ruż dupę idziemy go ratować ! No ! To brzmi o wiele lepiej. Westchnęłam stając przed czarnym Lamborghini
              - Przy najmniej pożądany wóz dali. - Wsiadłam od strony kierowcy i położyłam dłonie na kierownicy.
             - Przypomnij sobie teraz jak się prowadzi w Japonii - Cholerne nakazy. Czy zrobią mi coś jak będę jechać pod prąd ? Powiem, że jestem z Ameryki i nie wiem jak się jeździ. Oparłam głowę o oparcie i zamknęłam powieki. Kilometr od lotniska jest w miarę tania speluna.
              - Ok. Zobaczmy jak Tokyo się zmieniło przez ten czas...

~•~
  
          - Co podać ? - Przeniosłam spojżenie na barmana. Krótkie brązowe włosy opadały na czoło, przymrużone w uśmiechu ciemne oczy...czerwone kreski na policzkach...a niech mnie !
             - Kiba !? - Zdezorientowany brunet zmarszczył brwi.
            - Znamy się ?  - Zaśmiałam się głośnio ściągając płaszcz z kapturem. Długie do pasa różowe włosy wysypały się z prowizorycznego koka i swobodnie opadły na plecy. Potrząsnęłam głową pozwalając im opaść falami do okoła mojej twarzy.
            - Sakura ? - Inuzuka przetarł oczy i zaśmiał się głośno.
            - Jeny kobieto gdzie ty się podziewałaś !? Wież jak tu nudno bez ciebie było ? - Wygięłam usta w uśmiechu. Co jak co ale za tym draniem tęskniłam najbardziej.
             - Siostra nawet nie wiesz jak dużo cię ominęło. Ino wyszła za tego nudziaża Shikamaru,  Sasuke w końcu pogodził się z Itachim a ta ruda zołza Karin została modelką...dasz wiarę ? Przyjęli cyklopa - Zaśmiałam się kręcąc głową na boki.
              - A co u Ciebie ? - Brunet dumnie wystawił dłoń w moją stronę.
               - Od trzech lat jestem żonaty a od roku mam dwójkę ślicznych dzieci. - Z podziwem spojżałam na obrączkę i teatralnie zaklaskałam w dłonie.
              - Kim jest ta biedaczka - Mina Kiby spoważniała.
              - Sakurciu, Hinacia nie nażeka na mój sprzęt więc nie jest biedaczką - Zaśmiałam się głośno ocierając łzę..
              - Ahh.. - Westchnął i postawił przed moim nosem pomarańczowego drinka.
              - Ten młotek też się dorobił - Spoważniałam domyślając się o kogo chodzi.
              - Wie, że wróciłaś ? - Pokiwałam przecząco głową.
              - A powiedziałaś mu o Natsu ? - Znów zaprzeczyłam.
              - A masz zamiar ? - Uśmiechnęłam się smutno i wzruszyłam ramionami.
              - Cholera Sakura on też zasługuje na szczęście ! - Wzdrygnęłam się.. Dawno nikt nie podniósł na mnie głosu.
             - Boje się - przejechałam palcem po krawędzi szklanki. - a co  jeśli on nie będzie chciał mieć dzieci. Co będzie jeśli mu powiem a on mnie wyśmieje i powie, że nie pisał się na to...
             - Kochasz go ? - Zamknęłam oczy a mi ukazał się obraz Uzumakiego z przed paru lat. Błyszczące blond włosy. Szeroki uśmiech. Szczere niebieskie oczy w których potrafiłam topić się godzinami...
              - Cholera. Kocham go. I to mocno..
               - Naruto też Cię kocha. Uwierz mi. Myślisz, że ktoś taki jak on nie ma brania ? Po prostu zawsze widzi ciebie. I czeka aż wrócisz...- łzy napłynęły mi do oczu...
    

          - Sakura-chan Wież, że Cię kocham - Podniosłam wzrok z nad książki i spojżałam w oczy Naruto, wsadziłam palce w jego włosy, które leżały na moich udach. Pochyliłam się nad nim i złożyłam namiętny pocałunek na jego ustach.
             - Ja też Cię kocham. Mój wariacie - Poczochrałam jego włosy a blondyn zamruczał.
            - Sakurcia - znów spojżałam w jego oczy.- Jak będziemy starsi, oświadczę Ci się i będziemy mieć gromadkę dzieci. - Zaśmiałam się głośno.
           - Nie masz pewności, że już zawsze będziemy razem..
           -  Sakura. Zawsze będę cię kochać... - Podniósł dłoń i połorzył  na tyle mojej głowy. Pociągnął w dół złanczająć usta w czułym pocałunku.
           - Zawsze..
  
            - Cholera ! - Ude żyłam dłonią w blat.
            - Sakura ...
            - Ja go kocham ! Kurwa kocham Uzumakiego
            - Sakura..
             -  I cholernie nie wiem jak mam mu to powiedzieć...
            - Sakura..
            - Co ? -Podniosłam wzrok na Kibe.
            - Może po prostu się odwróć ?
            - Co ? - Zdezrorientowana odwróciłam się w stronę wejścia.
           - Kurwa - Usta Usumakiego bezgłośnie wyszeptały moje imię a błękitne oczy zabłysły szczęściem.
             - Powodzenia - Klepnięcie w plecy. I tyle z dobrej rady od przyjaciela O cholera...


~•~
  
             - Oszukujesz !
             - Jak kurwa oszukuje ? Pierwszy raz gram w to gówno ! - Łysy mężczyzna spojżał w moją stronę i uśmiechnął szeroko.
             - Obudziłeś się ? - Przerażony podsunąłem się pod ścianę pokoju.
             - Spokojnie. Puki twoja mamusia robi co jej każemy nic Ci nie będzie -  Łzy stanęły mi w oczach gdy mężczyzna poszedł bliżej.
            - Przypominasz mi twojego ojca. Cholernie nie lubię go więc nawet nie wiesz jak mocno się hamuję aby cię nie pokaleczyć ? - Z za pasa wyjął nuż i przysunął mi do policzka.
              - Eee Kirian. Nie strasz gówniarza bo w gacie narobi. - Pozostała trójka zaśmiała się głośno i wróciła do gry.
             - Mam ochotę zabić tego malucha - Odsunął nuż od mojej twarzy i ruszył do reszty. Mamusiu...Tatusiu...gdzie jesteście?  Zimny dreszcz przeszedł mi po ciele gdy drzwi zaskrzypiały i wszedł przez nie rudo włosy mężczyzna. Od razu żuciłem mu nienawistne spojżenie. Trójka brunetów podniosła się i spojżała na niego.
              - Łysy. Idz pomóż Konan - Skinął głową i wyszedł.
              - Znajdzcie sobieś ciekawe zajęcie - Warknął w stronę reszty i podszedł do mnie. Złapał za pomarańczową bluzę szarpiąc do góry. Warknąłem wyrywając się.
              - Wstawaj i się uspokuj.- Nie chętnie wykonaem polecenie . Po chwili szliśmy ciemnym korytarzem .
             - Teraz mnie zabijesz ? - Zapytałem.
              - Nie. Potrzebuje Cię tylko do tego aby ruszyć twoją mamę. Przedstawie Cię komuś. - Weszliśmy do jasnego pomieszczenia. Zielone ściany ozdobione kolorowymi motylkami. Żułty żylandor na środku pomieszczenia, małe łużeczko w kącie pokoju kilka szafek i mnustwo pluszaków.
              - Tata ? - Z za jednego z misiów wyłoniła się dziewczynka. Długie jasno fioletowe włoski miała rozpuszczone. Buzie do połowy zasłoniętą ogromną bluzą a na nosie wielkie okulary.
           - Tata ! Patrz mam kulaly ! - Mała podskoczyła kilka razy .
           - Mówi się  okulary kochanie - Mężczyzna uśmiechnął się czule i podszedł do dziewczynki. Ściągnął z niej bluzę i poprwił czarną sukienkę.
           - Natsu. To moja córka Naomi. Naomi to Natsu- Mężczyzna zdiął jej okulary. Łał...Oczy Naomi były niebieskie, błękitne, jak morze...śliczne. Pain zawiązał jej na oczach czarną opaskę.
            - Cześć Nasu ! Pobawisz się ze mną ? Przedstawie cię mojemu kotkowi.- Uśmiechnięta dziewczynka odwruciła się powoli człapiąc do pluszaków.
            - Jest niewidoma. - Szepnął gdy była wystarczająco daleko. Podszedł do mnie i stanął z tyłu.
           - Mężczyzna, który pozbawił ją wzroku jest celem twojej matki.- Może niezdawał sobie z tego sprawy ale jego głos ociekał bólem i cierpieniem.
           - Ma sześć lat- Spojżałem na mężczyznę. Oczy błyszczały mu od łez a podbrudek drżał. Pierwszy raz widziałem mężczyznę w takim stanie. Cała złość na niego wyparowała. Robi to dla swpjej córki, jestem pewny, że moja mama też by tak zrobiła. Pain położył rękę na mojej głowie.
             -  Obiecuje że nic Ci nie będzie. Dopilnuje tego - Poruszał ręką na boki i odszedł zostawiając nas samych.
            - Nasu ? - Podniosłem wzrok na dziewczynkę.
           - Pobawisz się ze mną ?
           - Tak - Podszedłem bliżej i usiadłem obok. Wcisnęła mi do rąk białą krowę.
             - To mój kotek - Zaśmiałem się.
             - Naomi tak nie wygląda kotek
             - Nie ?
             - Nie, lubisz zwieżęta ?
             - Nie wiem .
             - Nie wiesz ?
             - Nigdy ich nie widziałam. - Widocznie posmutniała. Zacisnęła dłonie na kolanach a po chwili przycisnęła je do oczu.
            - Ej Nasu. A jak wygląda kotek ? - Oczy mi się załzawiły.
           - Nie wiesz jak wyglądają koty ?
           - Nasu ja nie widze. - Szepnęła.
           - Nie wiem jak wygląda mama i tata. Nie wiem jak wygląda kotek . - Z pod materiału wyleciało kolka łez, które ja starłem.
            - Naomi. Zostańmy przyjaciółmi - Zaporoponowałem.
            - Przyjaciółmi ?
           - Tak, będę twoimi oczami. - Fioletowo włosa pisnęła i puśmiechneła się szeroko. Poczułem dziwne ciepło w środku i odwzajemniłem uśmiech.
            - Ej Nasu jak jest na dworze ?
            - Pięknie....- Nie wiem czemu. Ale mam ochotę sprawić, że jej buzia już zawsze będzie uśmiechnięta..a prucz tego poczułem pilną potrzebę ochrony tej małej istotki..
~*~
  
No i jest pierwsza część, wydaje mi się, że partówka będzie z trzech części może czterech. Jeszcze nie wiem... Ta jest bonusikiem za tak dużą ilośc wyświetleń (mimo tego żo o 1000 mniejsza niż na drugim blogu to i tak dużo !) bardzo dziękuję wszystkim komentującym czyl Boga i Misia Dragneel XD ;) motywujecie mnie do pisania i to bardzo Arigato :*
         
  (Tak troszke pedofilsko wygląda to zdjęcie, nie ? ale i tak jest mega Kawaii *.*)
                   
  (a tak mniej więcej widzę Naomi. Przyklejcie jej wielki uśmiech i ślicznie ! XD)

3 komentarze:

  1. Eeee dobre :) Kurcze nie mogę się doczekać jak Sakura powie Naruto o Natsu ^^ i jeszcze ta scenka na końcu z Natsune i Naomi oooo kawaii *.* dawaj szybko kolejną część partówki. :D
    ~Ayu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miło, że Ci się podoba :D co do tej części z Naomi, nie wiem czy mam dalej tak pisać czyli pod koniec rozdziału z perspektywy Natsu :) Dzięki za komcia, każdy jeden mnie motywuje.

      Usuń
    2. Jasne, że opisuj co się dzieje z Natsune. To jest bardzo ciekawe. Swoją drogą szkoda mi Naomi, taka mała i nie widzi T•T zaczynam rozumieć Paina.
      ~Ayu

      Usuń

Przeczytałeś ? Wystaw swoją opinię lub po prostu zostaw ślad :D