sobota, 14 lutego 2015

IV. Prawda


                       Sakura

Szłam ze spuszczoną głową w dół i podziwiałam swoje jakrze interesujące w tym momencie buty. To co miało miejsce kilka minut temu tak mną wstrząsnęło, że nadal byłam w szoku. Boże...co ja zrobiłam. Przecież gdyby nie Itachi mogłabym go zabić. Najgorsze jest to, że nie miałam pojęcia co robię... Co prawda Uzumaki powiedział, że nie pozwoli mi znowu odejść, ale sądzę, że będzie lepiej gdy nic mu nie będzie zagrażać...
             - Aaaaa! - Krzyknęłam łapiąc się za głowę czym zwróciłam uwagę chłopaków idących obok.
               - Sakura wszystko dobrze ? - Naruto niepewnie położył swoją dużą dłoń na moim ramieniu. Nie ! Nic nie jest dobrze ! Dwadzieścia minut temu byłam gotowa cię zabić. A ty jesteś dla mnie cholernie ważny !
             - Tak - Mruknęłam puszczając dłonie w zdłuż ciała. Uchiha westchnął głośno i ruszył przodem wychodząc z parku. A co on właściwie robił w pobliżu fabryk ? Zmarszczyłam brwi ruszając za nim.
               - Dzięki - Usłyszałam nruknięcie Blondyna, który stał dalej. Nikły uśmiech zawidniał na mojej twarzy.
            - Ej młocie. Nie zostawaj w tyle - Naruto zaśmiał się głośno doganiając mnie. Jego twarz ozdabiał szczery uśmiech, kto by pomyślał, że groziło mu niebezpieczeństwo. Jedynie sine odciski na jego szyi pozostawiają dużo do namysłu.
          - Wiesz byłem dzisiaj z Kibą na treningu. Nazwał mnie niekompetentną małpą z blond kłakami bo jestem lepszy w robieniu wsadów - Błękitnooki zaśmiał się poprawiając mi tym humor.
          - Potem poszedłem do pokoju, który jak się okazuje mam z tym debilem, którego nie było i chciałem wziąć prysznic. To się rozebrałem i wszedłem do kabiny. Wyobraź sobie to, że ja się odwracam a tam nagi Kiba z mydłem w jednej dłoni i gąbką w drugiej. - Przerwał mu mój śmiech. O matko. Wyobraziłam to sobie Hahaha!
            - To jeszcze nie koniec. Tak mi się głupio zrobiło, że palnąłem coś w stylu ,Umyć ci plecki ? ' - Teraz to on się zaśmiał - Jego mina ! Hahahaha bezcenne. Zaczął się drzeć jak panienka to też zacząłem się na niego drzeć Hahaha i on mnie złapał za ręce i wykręcił i Hahaha nie mogę ! I nagle wchodzi Hinata-chan Hahahaha O mamusiu resztę wyobraź sobie sama.  - Naruto zrównał się ze mną szaleńczym śmiechem. Biedna Hinatka... Hahahaha ! Otarłam łze i spojżałam na Uzumakiego.
                  - Co ? - Zapytałam widząc jego spojżenie. Było takie, inne. Nagle blondyn zatrzymał się i złapał za moje ramie. Odwróciłam się w jego stronę. Głowę miał spuszczoną w dół a oczy zakryte grzywką.
                 - Rób to częściej - Mruknął zjeżdzając ciepłą dłonią w dół pozostawiając gorący ślad. Splutł nasze palce dając mi tym ciepło i uczucie bezpieczeństwa. Podniusł lekko głowę. Nabrałam gwałtownie powietrza O matulu ! Jego oczy ! Mieniły się tysiącem odcieni, od błękitu po granat.
                  - Co mam robić ?
                  - Śmiej się...- Drugą dłoń położył na zaruowionym od śmiechu policzku i potarł po nim kciukiem wywołując dreszcz. Uśmiechnął się serdecznie zbliżając swoją twarz do mojej. Czy on chce zrobić to ?? Czułam jak moje policzki palą, a jego ciepły oddech otula moją twarz. Automatycznie uchyliłam usta czekając na pocaunek. Uzumaki musnął wargami mój policzek i zbliżył się do ucha.
                   - Jesteś strasznie słodka gdy się rumienisz - Ciepły oddech drażnił mój kark po który przeszedł dreszcz. Od kiedy ja tak na niego reaguje !? Nie kontrolując własnych czynów zacisnęłam palce na jego marynarce i gwałtownie pociągnęłam w swoją stronę. Zdolność racjonalnego myślenia utraciłam w momencie zetknięcia naszych ust. Ten pocaunek nie należał do delikatnych, wręcz przeciwnie. Karzde z nas próbowało zdominować drugiego, języki splotły się w zawziętym tańcu a oddech stały szybkie i nieregularne. Uzumaki puścił moją dłoń i przyciągnął do siebie chwytając za talię, drugą rękę przeniusł na kark pogłębiając pocaunek. O ile to jeszcze możliwe. Po paru minutach, które trwały dla mnie jak jedna sekunda oderwaliśmy się głośno dysząc. O jejku ! Zdolność jasnego myślenia wróciła a wraz z nią rozum. Co ja zrobiłam ?! Odskoczyłam szybko łapiąc się za usta. Blondyn zaśmiał się głośno i spojżał na mnie z pod przymróżpnych powiek.
                 - Jeden do Jednego Panno Haruno. A ja nigdy nie przegrywam - Niezrozumiale spojżałam na chłopaka. Co ? Nim zdążyłam zadać pytanie tkwiłam w ramionach mężczyzny. Znów poczułam jego miękkie usta. Tym razem było to tylko muśnięcie. Delikatne i pełne czułości, tak bardzo przeciwne poprzedniemu...
                - Uzumaki dwa : Haruno jeden - Blondyn wyszeptał kolejny raz zdanie, którego nie zrozumiałam....Aaaaa! Że niby kto inicjował pocaunek. No niby racja. On mnie pocałował jeszcze rano..... cholera Haruno przegrywasz.... Nie ! Wróć ! Kto powiedział, że wogule w coś gram !? Otwierałam usta aby coś powiedzieć gdy przeszkodził mi klakson i cichy warkot.
                 - Wsiadać ! Jedziemy do domu - Uzumaki ostatni raz złoczył krótki pocaunek na moich ustach i ruszył w stronę audi Uchihy. Stałam zdezorientowana. CO TU DO CHOLERY SIĘ STAŁO !?

~•*•~

                          Naruto

Sakura zasnęła już w samochodzie Itachiego i obudziła się tylko po to aby się przebrać . Dom różowo włosej był skromny ale panowała tu przyjemna atmosfera. Leżał na obrzeach miasta przez co powietrze było znacznie czystrze niż w centrum, na pierwszym piętrze znajdowała się kuchnia, na przeciw niej salon oraz łazienka pod schodami. Natomiast drugie piętro składało się z trzech pokoi i dwuch łazienek. Aktualnie siedziałem na fotelu w salonie z Itachim, bratem Sakury ( którego imienia nie pamiętam) i czekałem, aż łaskawie mi wyjaśnią co się dzieje.
                 - Sakura...jest chora na tak zwane rozdwojenie jaźni - Jako pierwszy zajął głos brat Saki.
                 - Od trzech lat traci kontrolę raz ewentualnie dwa w miesiącu...... - To dość często...zmarszczyłem brwi siadając wygodnie.
                - W związku z tym w jej telefonie   został zamontowany chip, który pokazuje gdzie w danym momencie się znajduje. - Wyjaśnił.
                 - To tak nas znalazłeś ? - Zwróciłem się do długo włosego. Ewidentnie się zmieszał i nerwowo spojżał na Haruno. Czerwono włosy westchnął i oparł o oparcie fotela. Pierwszy raz na jego twarzy widniały uczucia, strach, zmartwienie i ból.
                     - Był w pobliżu po leki, zadzwoniłem i powiedziałem, że nie ma Sakury w domu to was znalazł...
                   - Czyje leki ? - Zapytałem.
                   -  Moje. Wiesz Naruto. Od czterech lat ciężko choruje - Szepnął, jego głos drżał. Widziałem jak nerwowo zaciska szczękę.
                  - Sakura wie...
                  - Nie. I ma nie wiedzieć. Przynajmniej na razie...
Pochylił się w przód opierając głowę na dłoniach.
                   - Masz zamiar jej powiedzieć ? - Zapytałem. Wciągnął powietrze i wplątał dłonie w włosy.
                 - Kiedyś będę musiał. Chyba, że sama zauważy zmianę w wyglądzie.
                 - Powinieneś się pospieszyć - Wtrącił Uchiha. Spojżałem niezrozumiale na bruneta.
                 - Sasori ma raka z przeżutami. Aktualnie zostało mu niecałe pół roku życia..... - Wypowiedz Itachiego przerwał dzwięk tłuczonego szkła. Automatycznie wszystkie głowy odwróciły się w stronę z kąd dochodził dzwięk. W wejściu do pokoju stała zapłakana Sakura, usta zaciskała dłńmi a jej drgawki widziałem aż tutaj.
                - U-umierasz ? Czyli, że mnie zostawiasz samą ? Ale, ale....obiecałeś - Rozpaczliwy szept ranił moje serce jakby tysiąc igieł zostało w nie wbite. Sakura cierpiała, a ja wraz z nią.
               - Saku... - Zaczął nerwowo Sasori. Nim ktokolwiek zdążył zareagować Haruno wybiegła z domu w samych krutkich spodenkach i czarnej bokserce.
             - Przecież ona sobie coś zrobi..... - Szepnął ptrzerażony Haruno, pierwszy raz roniąc łzy.

~•*•~

Od Autora - No cuż notka miała w sobie duuużo całusków dlatego została dodana w walentynki. Łaaaa dawno takiego kopa weny nie miałam ! Juchuuu XD Serdecznie dziękuje za ponad 1000 wyświetleń i coraz więcej. Pod ostatnią notą jakiś  anonim(Tak ty Sango ) napisał, że moja ortografia koleje. Wiem T^T Jestem dysortografikiem czyli mam specyficzne zaburzenie w nauce pisania, objawiające się popełnianiem błędów ortograficznych pomimo znajomości zasad pisowni. Pewnie nie zdajecie sobie sprawy jak trudno się kontrolować czy rz czy ż a może u albo ó a tu będzie ch czy h ? Sama nigdy nie pogodzę, się do końca z tym...defektem....tak to ujmę. Naprawdę przepraszam za błędy ortograficzne jeśli jakieś wyłapiecie to napiszcie w komentarzu poprawną formę. Będę wdzięczna.

Dziękuje za uwagę Youi.

Jak spendzacie walentynki moi mili ?? :D

5 komentarzy:

  1. No okej zdarza się robić błędy ortograficzne, ja to rozumiem.
    Miałaś błąd: "Czerwono włsy westhnął i oparł o oparcie fotela." no okej zdarza się.
    Ale po chwili było to: "Zaczął czerwono włsy. Nim kto kolwiek zdążył (...)"
    Dwa takie same błędy o tym samym chłopaku? Nieźle! I do tego ktokolwiek pisze się razem :3
    Było troszkę tych błędów, ale nie zwróciłam na nie większej uwagi :P
    Co do rozdziału: Ciekawy ^w^ cieszę się, że wena dopisuje.
    Sasori będzie żył tylko jeszcze pół roku? Biedna Haruna-chan :(
    Naruto masz ją znaleźć i przytulić a jak nie to pobiję cię łopatą!
    Nashi: Za dużo przebywania z Dusiowatą 666 -_-
    Nie obrażaj mojej nee-chan sadystko jedna!
    Życzę weny i czekam na kolejny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za komentarz i za poprawienie błedów. Sama się zdziwiłam, że podczas pidania postanowiłam skrócić życie Sasoriego. No ale potrzebowałam jakoś jego śmierci (wredna jestem wiem ^^) od samego początku miał zginąć. Więc zabije go nowotwór...

      Usuń
  2. O matko! Ten rozdział jest najlepszy <3 Biedny Sasori ;-; Co teraz będzie z Sakurą??! :c Niecierpliwie czekam na następną notkę .
    -Sango

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z Sakurą będzie źle ale to w kolejnym rozdziale. A co do notki to jak wspomniałam powyrzej mam pokłady weny to je wykożystuje :) mam zamiar dodać w tym tygodniu.

      Usuń
  3. Łehehehe jak całuśnie mrau ! XD Youi kochana Youi wiem, że jesteś masochistką i jednocześnie sadystką ale oszczędź mi cierpienia i dodaj nowy rozdział co ? Szczerze Ci powiem, że zaskoczyłaś mnie tym rozdziałem...był taki łoooł....i jeszcze Sasori umiera ? Ale. Ale jak !? Nieeee ! Czy ten blog jest dramatem ? Czytam twoje blogi od dłuższego czasu i zauważyłam, że bardzo lubisz uśmiercać bohaterów pobocznych....to jakieś hobby czy coś ? O ile pamięć mnie nie myli twój pierwszy blog zaczynał się podobnie do tego a zakończył śmiercią Sama i Emmy. Płakałam przyznaje i mam nadzieję, że tym razem nie będę musiała...
    ~Ayu

    OdpowiedzUsuń

Przeczytałeś ? Wystaw swoją opinię lub po prostu zostaw ślad :D